Teksty na każdy temat (Reklama: meble ,)

Dziękuję ci. Yyrkoon roześmiał się. Tak! Władca Demonów. Twój lud słusznie mnie tak nazywa, bowiem panuję nad większą liczbą demonów niż ludzi. Moja potęga rośnie z dnia na dzień! Oinińska dziewczyna pośpieszyła, by przynieść jeszcze wina. Wiedziała, że jej pan za chwilę go zażąda. Yyrkoon zbliżył się do balustrady po przeciwnej stronie dachu, by raz jeszcze popatrzeć na dowód swej potęgi. Przyglądał się właśnie swoim okrętom, gdy nagle usłyszał dobiegające z drugiego końca miasta odgłosy zamieszania. Czyżby Ynanie i Oinianie walczyli ze sobą? Gdzie są ich imrryriańscy setnicy? Gdzie jest kapitan Valharik? Prawie biegnąc minął śpiącą Cymoril i spojrzał w dół, na ulicę. Ogień? mruknął ze zdziwieniem. Ogień? Rzeczywiście, ulice stały w płomieniach. Nie był to jednak zwykły pożar. W powietrzu unosiły się kule ognia i podpalały domy. Kryte sitowiem dachy, drewniane drzwi natychmiast zajmowały się płomieniem. Widok, roztaczający się przed oczami Yyrkoona, przypominał wioskę, puszczaną z dymem przez najeźdźców. Nachmurzył się. Pomyślał, że był nieostrożny i jego własne czary zwróciły się przeciw niemu.

(Reklama: )