Teksty na każdy temat (Reklama: ,)
Gdy jednak spojrzał uważniej ponad płonącymi dachami na rzekę, ujrzał dziwny okręt, płynący po niej z majestatycznym wdziękiem. Był bardzo piękny i w pewien sposób wydawał się być bardziej dziełem natury niż człowieka. Teraz wiedział już, że zostali zaatakowani. Ale któż chciałby atakować Dhoz Kam? Nie było tu nadziei na łupy, które wynagrodziłyby taki wysiłek. Nie mogą to być przecież Imrryrianie... To nie może być Elryk. Niemożliwe, żeby to był Elryk! ryknął. Zwierciadło! Trzeba je skierować na napastników! I na samego siebie, bracie. Cymoril podniosła się chwiejnie, wsparta o stół. Uśmiechała się. Byłeś zbyt pewny siebie, Yyrkoonie. To Elryk nadchodzi. Elryk! Nonsens! To ledwie kilku nędznych barbarzyńców z głębi kraju. Jak tylko znajdę się w mieście, będziemy mogli użyć przeciw nim Zwierciadła Pamięci. Podbiegł do klapy, która kryła wejście na schody, wiodące do dolnych pokoi. Kapitanie Valharik! Valharik, gdzie jesteś? Valharik pojawił się u stóp schodów. Po twarzy spływały mu strużki potu. W okrytej rękawicą dłoni trzymał obnażony miecz, choć wydawało się, że do tej pory nie brał udziału w walce.

(Reklama: )
