Teksty na każdy temat (Reklama: Bielizna konrad ,darmowe fora )
Przybywa, by zemścić się na tobie, bracie. Yyrkoon zachichotał znowu. Tak myślisz? Jeśli nawet, wciąż mam swoje sposoby, by mu się wymknąć. Ciebie zaś, siostro, odnajdzie tutaj w takim stanie, że wcale się nie ucieszy! Przeciwnie, sprawi mu to niemały ból... Ale to przecież nie Elryk. To jakiś prymitywny szaman z krainy stepów na wschód od Dhoz Kam. Już wkrótce znajdzie się pod moją władzą. Cymoril spoglądała teraz ponad balustradą. To Elryk rzekła. Poznaję jego hełm. Co? Yyrkoon odepchnął ją brutalnie. Na ulicach Imrryrianie walczyli z Imrryrianami. Nie było już żadnych wątpliwości. Napastnicy parli do przodu i coraz bardziej spychali wspomaganych przez posiłki z Oin i Yu ludzi Yyrkoona z zajmowanych pozycji. Na czele atakujących Imrryrian kroczył wysoki mężczyzna w czarnym smoczym hełmie. Tylko jeden Melnibonéanin mógł nosić taki hełm. To był hełm Elryka, i to Elryk wznosił teraz nad głową miecz, który niegdyś należał do hrabiego Aubeca z Maladoru. Ostrze miecza błyszczało w porannym słońcu czerwienią krwi.

(Reklama: Mazury )
