Teksty na każdy temat (Reklama: ,)
Dyvim Tvar użył w tym samym celu długiego pasa. Mimo to zataczali się we wszystkie strony, tracąc pokład pod nogami, gdy statek szarpał i dygotał. Elrykowi wydawało się, że połamie sobie wszystkie kości i na jego ciele nie będzie miejsca bez sińców. Okręt skrzypiał i jęczał; straszna, szaleńcza jazda przez falujący ląd groziła przełamaniem na pół. Czy to robota Grome’a, Elryku? Dyvim Tvar z trudem chwytał powietrze. A może czary Yyrkoona? Elryk potrząsnął głową. To nie Yyrkoon. To Grome. I nie znam żadnego sposobu, by go ułagodzić. To bardzo trudne w przypadku Grome’a. Spośród wszystkich Władców Żywiołów najmniej potrafi myśleć, choć być może jest zarazem najpotężniejszy. Jednakże postępując tak z nami, łamie z pewnością układ, jaki zawarł niegdyś ze swym bratem. Nie, nie sądzę. Król Straasha ostrzegał nas, że to może się wydarzyć. Ufajmy tylko, że Grome wyczerpie wszystkie swe siły, a okręt przetrwa, jak przetrwałby zwykły sztorm na morzu. To o wiele gorsze niż sztorm, Elryku! Elryk skinął głową, przyznając mu rację. Nie zdążył jednak odpowiedzieć, gdyż pokład przechylił się gwałtownie i musiał chwycić się mocno obiema rękami poręczy, by utrzymać się na nogach.

(Reklama: )
