Teksty na każdy temat (Reklama: ,)
Panującą wokół ciszę przerwało głośne dudnienie i podobny do śmiechu ryk. Królu Grome! krzyknął Elryk. Królu Grome! Pozwól nam żyć! Nie czynimy ci żadnej krzywdy! Śmiech stał się jeszcze głośniejszy; cały statek zadygotał. Ziemia wokół niego uniosła się i opadła; drzewa, wzgórza i skały runęły w jego stronę, po czym odsunęły się, nie wyrządzając mu żadnej szkody. Grome z pewnością chciał odzyskać swój statek nietknięty. Grome! Nie masz powodu do zatargu ze śmiertelnikami! krzyknął znów Elryk. Pozwól nam żyć! Żądaj od nas przysługi, jeśli musisz, lecz nagródź nas tym samym! Elryk wykrzykiwał niemal wszystko, co przychodziło mu do głowy. Nie miał wielkich nadziei, że bóg Ziemi go usłyszy, nie oczekiwał też, by król Grome zechciał go wysłuchać, nawet jeśli usłyszy go żywioł. Musiał jednak coś zrobić, a nie można było uczynić nic więcej. Grome! Grome! Grome! Posłuchaj mnie! Jedyną odpowiedzią był jeszcze głośniejszy wybuch śmiechu, który poruszał w Elryku każdy nerw. A ziemia unosiła się coraz wyżej i zapadała się coraz głębiej. Okręt kręcił się w kółko i Elryk poczuł, że za chwilę straci przytomność. Królu Grome! Królu Grome! Czy chcesz zabić tych, którzy nigdy nie wyrządzili ci krzywdy?! wykrzyknął rozpaczliwie.

(Reklama: )
