Teksty na każdy temat (Reklama: kawy ,forum informatyczne )

I wtedy kołysanie ziemi ustało, a okręt znieruchomiał. Przed nimi stała ogromna brunatna postać i spoglądała z góry na statek. Olbrzym wyglądał jak rozłożysty stary dąb. Jego włosy i broda miały barwę liści, a oczy kolor żyły złota; zęby przypominały granit, a stopy były niczym korzenie. Jego skóra zdawała się być pokryta zamiast owłosienia drobnymi zielonymi pędami. Król Grome, Władca Żywiołów Ziemi pachniał butwiejącą roślinnością i dobrem. Wciągnął nosem powietrze, zmarszczył brwi i miękkim, potężnym głosem, w którym wciąż jeszcze pobrzmiewał gniew, powiedział: Chcę mego okrętu! To nie jest nasz okręt, byśmy mogli ci go oddać, królu Grome odparł Elryk. Rozdrażnienie olbrzyma wzrosło. Chcę mego okrętu powtórzył wolno. Chcę go. Jest mój. Czy czerpiesz z niego jakiś pożytek, królu Grome? Pożytek? On jest mój, mój. Grome tupnął i ziemia zakołysała się. To okręt twego brata, królu Grome! krzyknął Elryk z rozpaczą w głosie. To okręt króla Straashy. Dał ci część swego królestwa, a ty pozwoliłeś mu zatrzymać okręt. Taki był układ. Nic nie wiem o żadnym układzie. Okręt jest mój. Wiesz dobrze, że jeśli zabierzesz statek, król Straasha będzie musiał odebrać ci ziemię, jaką ci niegdyś ofiarował.

(Reklama: domy jednorodzinne )